Nuda jest stanem, który każdego w życiu spotyka.

Zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Chociaż nie dopuszczamy zbyt często do siebie tego stanu.

A to stan pozytywny, oczyszczający, a zarazem kreatywny, powodujący wzrost kreatywności i myślenia. To czas, w którym odpoczywamy i odkrywamy nowe możliwości naszego umysłu.

W co bawić się z dzieckiem podczas wyjazdu, gdy zabawki są „wybawione” a zewsząd dobiega głos dziecka nudzi mi się? Pozwól dziecku na nudę. Ona jest kreatywna.

Stan „nudzimisię” trwa w zależności od wieku dziecka od 15 minut do kilku godzin.

Nie miej, jako rodzic wyrzutów sumienia, że twoje dziecko cały czas nie ma zajęcia. Ma. Kombinuje, wymyśla, tworzy.

Bycie dziecka samego ze sobą i własnymi pomysłami jest wskazane. Obserwuj chwilę swoje dziecko. Zanim zaczniesz rozliczać was za to, że dziecko nie ma cały czas dostarczanej porcji zabaw i gier, poobserwuj malucha. Dziecko potrzebuje czasu, by odciąć się na chwilę od zewnętrznych bodźców.

Dzisiejsze życie także nasze, jak i dzieci zamyka w schemacie konieczności bycia „online”, bycia w trakcie „czegoś”, ciągłego dostarczania nowych wyzwań. A to z czasem męczy i wpływa destabilizującą na możliwości twórczego a także analitycznego myślenia i najzwyklejszego momentu odpoczynku. Zostaw dziecku chwilę dla siebie. Odczekaj. Niektóre dzieci potrzebują dnia – niektóre kilku dni by rozpocząć przygodę poza znanymi  sobie zabawkami, bajkami oglądanymi z laptopa czy też grami komputerowymi. Oczywiście, że usłyszysz marudzenie, lament, a nawet zniecierpliwienie w głosie dziecka. To mija. A po kilku dniach zobaczysz, jak można wejść także we wspólne zabawy, jakieś pomysły które niesie chwila i miejsce was otaczające, bo wyobraźnia działa cuda. Musi być tylko uwolniona od znanych schematów.

Do jakich aktywności wspólnych możemy zachęcić dzieci podczas wakacji, wyjazdu?

Do gier planszowych – to fantastycznie spędzony czas. Dobrze byś jako rodzic pamiętał, że gry wprowadzają element rywalizacji. To nie zawsze jest dziecku potrzebne. Do gier, gdzie zaszyty jest element rywalizacji dziecko dojrzewa. Wówczas może się zniechęcić, być złe na pół świata. Warto by czasem zmienić nieco zasady lub traktować to bardziej, jak zabawę. Dobrym rozwiązaniem wakacyjnym są gry w wersji podróżnej – mniejszej, zajmującej w bagażu mniej miejsca. Czasem też w hotelach znajdziecie kącik, gdzie gry można wybrać i wypożyczyć. Karty, gry logiczne. A jakie gry?  Takie jak lubicie, mogą się wsród nich znaleźć: warcaby, bierki, Uciekające kurczaki, Pędzące żółwie, Scrabble, Doble.

Zabierzcie koniecznie na wakacje fantastyczne narzędzie, jakim są: kartki a4 czy też mały zeszyt w kratkę plus 2 ołówki czy dwie kredki. Gra w statki, kółko i krzyżyk, państwa-miasta, plaster miodu, kartofel, czy też rysowanie wspólnego obrazu na kartce, są zabawami sprawdzonymi i lubianymi.

A znacie stan permanentnej nudy i pytań podczas podróży czy spaceru: daleko jeszcze?  Siedząc kilometry w aucie dziecko chętniej poszuka wspólnie lokalnych tajemnic. Chętniej dowie sie ciekawostek – jedna czy dwie wystarczą, najlepiej gdy zadasz zagadkę lub dziecko samo będzie miało odgadnąć tajemnicę, wyszukując na mapie, szlaku, przewodniku czy też podczas zwiedzania zamku.

W drodze liczcie okna, auta, skały, samochody o wskazanym kolorze, zaglądajcie w okna domów.

Określ, jak wiele: czasu, kroków, kilometrów, zamknięć oczu potrzebne jest by dotrzeć do pewnego miejsca.

Pamiętaj to co ciebie fascynuje historycznie czy też przyrodniczo, nie do końca jest fajne dla dziecka.

A znasz taki stan: stajesz na starcie wyprawy, a twoja pociecha komunikuje tobie – zmęczony jestem. Znasz to? I co dalej. Odpoczywasz. Dajesz picie, jedzenie, czas. Czekasz. Aż nagle twoje dziecko mówi idziemy dalej.

To właśnie klucz – dostosuj tempo do najsłabszego osobnika w stadzie. Chociaż przyznam tutaj dzieci w niezwykły sposób regenerują swoje siły (ze względów fizjologicznych i dobrodziejstw a swojego wieku) i zaskakują  nas nagłym: ruszamy! Więc idziesz. Nie patrz się na wskazówki, ze wszyscy robią tę trasę w 45 min, a wy dopiero w połowie. Taki life! Z dziećmi odkrywasz wszystko wolniej – i to dla ciebie dorosłego ogromny plus. To z nimi odkryjesz mieszkańców zakamarków leśnych czy też przydrożnych traw. To one schylą się by zaglądnąć pod liście poziomek. Świat jest wszędzie: gdy popatrzysz w chmury i pod stopy. Wolniej. Wówczas tu możecie wesprzeć dzieci. Dzieląc czas na kawałki, odliczając kolejne metry czy kilometry, czy też wymyślając co będzie za 15 minut na drodze.

A czy znasz zabawę w 20 pytań? Jedna osoba wymyśla rzecz, postać, miejsce. Z młodszym dzieckiem fajnie jesli wymyślisz kategorię co ogranicza ilość pytań, a druga osoba zadaje pytania. Gra polega na tym by poprzez zadanie 20 pytań odgadnąć rzecz, o której myślała druga osoba. Efekt tej prostej gry gwarantuje nam zajęcie dziecka na długa chwilę oraz czas tylko dla ciebie i pociechy.

Drugim pomysłem podczas wędrowania czy podróży jest liczenie, poszukiwanie jakiegoś detalu, rośliny, zwierzaka, odliczanie kroków, szukanie podobieństw.

A co jeśli podczas wakacji chcesz wejść do upragnionego muzeum i to z dzieckiem? Wejdź, pamiętając, że to co ciebie interesuje nie do końca jest dla 5 czy 6 latka fajne. Jeśli masz młodsze dzieci – w ogóle odpuście sobie wizytę w muzeum czy na wystawie. Jeśli nie ma w muzeum specjalnego programu dla najmłodszych czy też trasa nie jest dostosowana – jest na to sposób. Przed wejściem na wystawę czy do muzeum – znajdźcie wspólnie motyw do poszukiwania – kolor, niebo, dom, rower lub zwierzę czy roślinę i szukajcie tego na ekspozycjach. Nawet nie zauważycie, jak pięknie razem spędzicie czas, a za kilka miesięcy twoja pociecha zaskoczy ciebie wspominając autora czy tez tytuł obrazu.

Na waszych wakacjach nie powinno zabraknąć ulubionych sprzętów sportowych, jak piłki, skakanki, badmintona ale też siatki na motyle, klocków, łopatki czy wiaderka, pudełeczka na skarby, przytulanki. Dostosuj ten zestaw do wieku dziecka. By uniknąć nudy i zniechęcenia weź też ze sobą zapas czasu i cierpliwości. Pamiętaj, ze twojemu dziecku oglądanie ślimaka może zająć pół godziny i jest to bardzo rozwijające zajęcie oraz najbardziej potrzebne zajęcie w tej właśnie chwili. Dzielenie dnia na konkretne zdarzenia, jak nudne posiłki czy dojazd „od-do” powinno być komunikowane także najmłodszym. Zachęć dziecko do uczestniczenia w wyborze miejsca plażowania, wyprawy, a także do pakowania swojego plecaka.

Wzbudź w dziecku odpowiedzialność za swoje dwie lub trzy rzeczy.  By się nimi zaopiekowało, nie zapominało. Zaproponujcie także sobie – jest to już możliwe z 5 latkiem, że w ciagu dnia macie swoją godzinę. Godzinę, którą każda z osób gospodaruje według swoich potrzeb na samodzielną zabawę, czytanie, rysowanie czy też patrzenie w chmury.

Udanej majówki, wyjazdu, wakacji 🙂

Aleksandra Ruta

Komentarze

Dodaj komentarz