Znacie Jurę i jej atrakcje z książek do przyrody, jako okres geologiczny w erze mezozoicznej?

Co ma nam dziś do zaoferowania ten region w Polsce? I czy warto odwiedzić rejon Jury Krakowsko – Częstochowskiej z dziećmi?

My wybraliśmy się tam na tygodniowy wypoczynek z naszą córką, z zapakowanymi na dach auta rowerami oraz mapami do plecaków. To miejsce oddalone o ok. 300 km od Warszawy. Jurę zwiedzać można pieszo, rowerem, autem czy też konno. Oferuje wiele atrakcji dla rodzin z dziećmi. Jedną z nich, jest pokazanie dzieciom Szlaku Orlich Gniazd. To kilka zamków na rozległym szlaku, Ogrodzieniec zwany Małym Wawelem czy tez Gród w Birowie.

Ale jak zachęcić dzieci do odkrywania tego regionu?

Wybierz motyw Waszej wyprawy: poszukiwania rycerza, skały, rośliny czy zwierzaka na skałach. Dlaczego? By twoje dziecko miało cel, dzięki któremu łatwiej będzie odrywało oraz będzie zachęcone. Jeśli dziecko jest przyrodnikiem – odkrywcą to wiele z atrakcji czeka na niego na szlakach pieszych. Jeśli w Twoim dziecku drzemie duch aktywnego sportowca – czeka na was kilka tras rowerowych czy też wspinaczki skałkowej. Gdy masz na szlaku czy w przewodniku – 8 atrakcji, załóż sobie, że z dziećmi zrobisz/zwiedzisz jedynie połowę. Będziesz bardziej spokojny, a dziecko mniej umęczone.

A gdzie można spać? Ofert jest wiele. My chcieliśmy spróbować wypoczynku bezkompromisowego. W miejscu, gdzie zaoferowano nam fantastyczną kuchnię, komfortowy nocleg oraz basen. W Hotelu Poziom 511 znaleźliśmy jeszcze coś – niesamowite przyrodniczo położenie tuż przy Zamku w Ogrodzieńcu. To wielki atut tego miejsca, ukrytego, zaszytego prawie i jakby wykutego na skale, skąd o krok mieliśmy możliwość zwiedzenia pierwszej atrakcji Jury.

Co więc polecam? Zamek w Ogrodzieńcu – łączy podróż w głąb historii z miejscem przyjaznym dzieciom. Przed trasą na zamek dziewczynkom możecie kupić toczek z welonem – na każdym dostępnym straganie a chłopcom topór czy też tarczę. Masz uśmiech na twarzy? Zwątpienie? A może twierdzisz, że to nie dla dzieci, te kiczowate pamiątki. Cóż, są to prawa wieku 😉 Powiecie do czego ta pamiątka i po co nam przydatna będzie potem? Możecie wykorzystać ją potem na balu przebierańców czy też w przedstawieniu klasowym – sprawdzony sposób 😉 Trasa na Zamku jest ok. 1,5 godzinna niezbyt trudna, niektórzy pokonują ją także z wózkami – co odradzam – nie wejdziecie tak na niektóre kręte schody. Warto mieć stabilne obuwie. Jako pamiątkę można wybić sobie monetę na Zamku. Zamek poleca także zwiedzanie nocne dostępne w wybrane dni. W Ogrodzieńcu w sezonie letnim czekają was wszelkie dobrodziejstwa żywienia kiełbaskowo-bigosowego oraz wszechobecne stragany. Jest też Park Ogrodzieniec – to wesołe miasteczko z parkiem miniatur, parkiem doświadczeń fizycznych i innymi z atrakcjami, które najmłodsze dzieci tak lubią. Auto możecie zostawić na pobliskim parkingu.

Z Ogrodzieńca możecie dotrzeć pieszo do Grodu na Górze Birów. Krótka trasa umiejscowiona jest wśród  domostw potem lasu, gdzie nieco piaszczystą drogą dochodzimy do grodu. Tu czeka na nas nie lada wyzwanie: wymagające schody na podejściu na górę Birów. Trochę historii, widok na okolicę. Koniecznie miejcie ze sobą mapę by z góry zobaczyć i określić najbliższe atrakcje.

A dokąd dalej? Zwiedzając Jurę zrobiliśmy wspólnie kilka tras rowerowych, które dla 8 czy 10 latka nie powinny stanowić problemu. Malownicze i ciekawe, którymi możecie dotrzeć do niektórych atrakcji. Do jednej z nich dotarliśmy właśnie rowerami. Ruiny Zamku w Mirowie – bez możliwości na tę chwilę wejścia oraz odbudowanego średniowiecznego zamku w Bobolicach – z opcją zwiedzania. Oddalone od siebie o kilka kilometrów skrywają ciekawą historie regionu. Zbudowane na skałach, wykute są jak strażnicy kilkusetletniej polskiej historii. W Mirowie można spróbować wspinać się na skałki – są niskie, traktując to raczej jako dziecięcą zabawę czy podziwiać widok na jurajską okolicę. W Bobolicach zamek jest pięknie odnowiony. My nie traciliśmy czasu na czekanie w kolejce na zamek i jego zwiedzanie. Założyliśmy za to dłuuugie oczekiwanie na posiłek w pobliskiej restauracji. Odpłaciło się nam to pełnym relaksu odpoczynkiem, turlaniem się dziecka z górki i zbieraniem koniczyny, pleceniem wianków oraz otrzymaniem po dwóch godzinach najdoskonalszych pierogów ever w życiu!!!

Co jeszcze warto zobaczyć na Jurze? Jura rozciąga się od Krakowa aż po Częstochowę. W zależności od wyboru szlaku długość ta może być od ok. 100 do nawet 150 km.  Jest więc w czym wybierać. Zwiedzić warto także Ojcowski Park Narodowy. My zwiedziliśmy jego okolice na dwa sposoby. I pieszo, i rowerowo. W Ojcowskim Parku leniwie biegnąca trasa piesza dociera do Jaskini Łokietka czy wiedzie przy Bramie Krakowskiej. Czy to tak ważne? Jeśli przyjmiesz, że w ten sposób możesz pokazać dziecku w rzeczywistości atrakcje wskazywane od lat w książkach przyrodniczych, jako najbardziej charakterystyczne dla regionu i wspólnie  określić ich położenie, wielkość czy też rzeczywistą atrakcyjność, to choćby dla tej chwili warto. Jedną z większych wspólnie przeżytych przygód i atrakcji rowerowych było spędzenie kilku godzin na trasie rowerowej, podczas której widzieliśmy Zamek na Pieskowej Skale, Maczugę Herkulesa czy też zupełnie samotnie przez nas pokonywany odcinek niedaleko Doliny Prądnika. Tam jakby czas się zatrzymał. A przyroda była, jak na wyciagniecie ręki.

I jeszcze jedno z ciekawych miejsc na Jurze, które polecam to okolice Rezerwatu  Góry Zborów. Dotarliśmy do rezerwatu oraz okolicznych tras wśród skał Kruczych, Skał Kroczyckich czy skał Podlesickich. I nas to miejsce zaczarowało. W okolicy znajduje się Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Jury. Tam właśnie możemy zaparkować auto, zjeść kanapki czy zaopatrzyć się w przewodniki, mapy. Rozpoczęliśmy od zwiedzenia Jaskini Głębokiej. Zwiedza się ją z przewodnikiem. I trzeba pamietać, że wewnątrz panuje stała 8 stopniowa temperatura. Zwiedzając możemy spotkać nietoperze czy sieciarza jaskiniowego. A potem wyruszyliśmy na piesze trasy, które wiodły wśród lasu by na koniec uraczyć nas widokiem mnóstwa skałek, szczytów pełnych ostańców, zakamarków skalnych. W okolicach Góry Zborów zaskoczyła nas ilość rodzin z małymi, młodszymi dziećmi, jak i starszymi, grup młodzieży zafascynowanych wspinaczką skałkową. Na tym terenie jest wiele firm oferujących zajęcia oraz kursy wspinaczki skałkowej. Wiele z osób przyjeżdża tutaj z własnym sprzętem, nocując w okolicznych Podlesicach.

A my z Małymi Kilometrami w tym roku także odwiedzamy Jurę odkrywając ją z dziećmi po raz kolejny aktywnie na skałkach i jaskiniach:)

Sami zobaczcie : http://malekilometry.pl/tours/mala-tajemnicza-jura/

Aleksandra Ruta

 

 

Przemykasz niespiesznym krokiem po korytarzu w firmie. Zastanawiasz się dokąd  w tym roku i jak zorganizować wakacje z dziećmi? A może będzie to tylko krótki wypad na przedłużony weekend. Przecież tak łatwiej. Dorzucasz jeden dwa dni urlopu, pakujemy się i w drogę. A może jednak będzie to tydzień.

W Polsce czy zagranicą?

To dokąd zamierzasz wyjechać determinuje także co powinno znaleźć się i być spakowane w torbie czy walizce.

Więc dokąd i na jak długo?

Ofert w internecie jest tak wiele, kuszą nas atrakcjami, nieskazitelnie czystymi pokojami, wersją all inclusive, basenami, placami zabaw. Czym się kierować przy wyborze. Dochodzi czynnik – polecania przez znajomych miejsc wartych odwiedzin czy też obiekty polecane w wyszukiwarkach.

Więc jeśli już wybierzesz ten „naj” czy „the best hotel” – ruszasz.

Oczywiście czeka ciebie jeszcze przeprawa z rodziną podczas pakowania. Bo jak masz dzieci to wyzwanie. To jak?

U Was zawsze wszystko spakowane jest na czas? W małe walizki? Napisz – jeśli tak, to ważne. Bo minimalizm jest w modzie i ujmuje pakowanych „kilogramów”. Czy raczej podobne jest to do przeprowadzki rodziny na trzy noce w dziką głuszę z najpotrzebniejszymi 32 kg na osobę? Skąd taka liczba!!! Te 32 kg? To max ciężar, jaki linie lotnicze, ze względów bezpieczeństwa, bhp i zachowania zdrowia pozwalają wrzucać podróżnym na taśmę, jako bagaż nadawany. To jest ogrom rzeczy, waży mnóstwo. Nie polecam. Bo to najpierw z domu trzeba wynieść (!), wrzucić do taksówki, a potem rzeczywiście myśleć, ze pracownik będzie to przerzucał, bez konieczności utraty zdrowia. Do przemyślenia. Na całe szczęście są już linie lotnicze, ograniczające bagaż max do 23 kg.

Przecież wszystko się przyda. Potrzebujemy dosłownie wszystkiego razy dwa, a i tak jak się okazuje w sezonie ta jedna sukienka i klapki są czasem wystarczające. To my dorośli, przewidujemy, że pogoda płata figle – szczególnie w Polsce i rzeczywiście należy wziąć wszystkiego razy trzy, bo część rzeczy nam nie wyschnie. To co zapakujemy zależy więc od miejsca, w które wyjeżdżamy, jakie aktywności zamierzamy powziąć, a także jakiej pogody się spodziewamy. W Polsce w sezonie letnim rzeczywiście wcale nie tak trudno naliczyć w naszym bagażu 3-4 pary obuwia koniecznego do spakowania na tygodniowy wyjazd dla jednej osoby. Tak dużo? A jednak – nie raz tak jechaliśmy z małymi dziećmi. Taki mamy … klimat 😉

Co jest więc nam tak naprawdę potrzebne, gdy jedziemy z dzieckiem na wakacje w Polsce?

Obuwie pełne, nieprzemakające, wygodne. Trampki, są białe lub kolorowe, jednak odparzają i deformują małe stopy. Kalosze są super – jednak na godzinę – dwie. Na extra błotne zabawy, ale już nie na dłuższą wędrówkę – otarcia i niewygoda dla dziecka gwarantowana. Sandałki – koniecznie a klapki ewentualnie. Jeśli będziecie mieć możliwość i odwagę niech dziecko korzysta z okrywania świata boso. A jakie nakrycie głowy? Czapeczka jest elementem koniecznym. Z jednej strony by zapobiec zbytniej projekcji na słońce i ewentualnemu udarowi. Czapka, kapelusik, opaska – dostosowana do warunków pogodowych – by na przykład nie przegrzać głowy dziecka. Czapka z daszkiem lub kapelusik – zdaje egzamin w lesie, ograniczamy wówczas możliwość złapania insektów – np. kleszczy, które niższe osoby, czyli nasze dzieci atakują podczas schylania się w trawie, runie. Kurtka – taka nie krępująca ruchów, przeciwdeszczowa z membraną o powłoce od 5tys do 15 tys. Peleryna jest całkowicie nieprzemakalna i nie przepuszcza powietrza, jest też stosunkowo ciężka – jest fajna dla dziecka na chwilę. Przy wędrowaniu – dziecku robi się w niej zwyczajnie za gorąco.

Pakujemy też zapas ubrań dla dziecka „na cebulę” dostosowany do aury i sposobu waszej aktywności. Frazes? – a jednak sprawdza się w każdych warunkach. Zapewnij kilka kompletów z krótkim rękawkami. I kilka z długim rękawem i cienkich spodenek/legginsów, gdy chcesz odkrywać leśne dukty – takie zestawy zapobiegają otarciom a także minimalizują złapanie kleszczy poprzez zakrycie większej części naszego ciała.

Spakuj także trochę „luzu” , bo warto pamiętać, że dzieci nie muszą cały czas być ubrane w nieskazitelnie czyste rzeczy. Czasem warto odpuścić w tej kwestii i puścić dziecko do kolejnej zabawy w delikatnie przybrudzonych ciuchach. Ważne by były to rzeczy przewiewne, bawełniane. Oczywiście pozostaje obszar bielizny, piżamki oraz kosmetyków.

A co spakuje Twoja pociecha na wakacje? Pozwól dziecku by zabrało ulubione zabawki, klocki, książeczki, przybory do rysowania – zachęć by było tego nieco mniej niż wielka torba podróżna. Warto, by to co zabierze mieściło się w małym plecaku.

Pamiętam naszą daleką wyprawę do Chin, gdy córka na dwa tygodnie zabrała dwie najmniejsze przytulanki, kredki i mały pamiętnik. Nie mieliśmy dostępu do placów zabaw, basenów, internetu. Jednak to jej wystarczyło. W wieku 7 lat tworzyła teatrzyki z przytulankami, wędrówka w nowe miejsca obfitowała w tworzenie historii, opowiadanie, rysowanie czy też wpisy w pamiętniku przez spotkanych mieszkańców. My zabraliśmy dwa plecaki ze stelażem – i nie były zapakowane po brzegi. Ciuchy przepieraliśmy, mieliśmy po dwie pary butów. I dużo radości i uśmiechu w sobie. Do dziś miło wspominam ten w gruncie rzeczy minimalistyczny rodzinny zestaw, biorąc pod uwagę odległości jakie pokonaliśmy z północy na południe, ilość kilometrów, jakie przeszliśmy, ilość zmian noclegów oraz moją chęć do brania i pakowania więcej, niż mniej. 

A co warto zabrać na wakacje do zabawy, by nuda nie była uczestnikiem na gapę – o tym następnym razem 🙂

Aleksandra Ruta

Spotkanie z podróżnikami, w którym 30 marca wzięłyśmy udział związane było z promocją książki: „Tony Halik tu byłem” 🙂

Było to dla mnie emocjonalne i wymarzone spotkanie z podróżnikami, którzy mnie inspirują !!!

Podróżnicy, zdobywcy, pisarze. Mądrzy życiowo i otwarci na świat 🌎ludzie. ❤🍀 Spotkanie marzeń. 

Poszłam tam z córką by z nią wspólnie przeżywać spotkanie i by posłuchała niezwykłych osób 🙂

Pisząc swoją „Wyspę Księżyca” nie sądziłam, że wręczę ją kiedyś, właśnie na tym wydarzeniu Pani Elżbiecie Dzikowskiej  Ich wspólna wyprawa z Tony Halikiem i odkrycie Vilcabamby były dla mnie pisarską inspiracja do napisania „Wyspy Księżyca „. I od kilku dni dzielę sie radością 🍀
Poza tym niedawno napisałam, że jestem ciekawa świata i ludzi – a tu na tym spotkaniu Marek Kamiński polarnik- mówi: ze to te cechy, które ma w sobie z Tonego Halika!!!
Spotkanie z Martyną Wojciechowską. Dedykacja w książce. Niezwykła i niezależna kobieta. Pełna pasji. Podróżnik, zdobywca 🍀 👍
I wspólne zdjęcie z Aleksander Doba -„Podróżnik roku 2015”, człowiek wulkan, energia atomowa – oraz z moją córką dopełniło ten wieczór  🙂
To był niezapomniany wieczór! Myślę, że tak jak i ja, także moja córka zapamięta ten szczególny dzień.

Bo zobaczyć, usłyszeć te wszystkie osoby w jednym miejscu… niespotykane 🙂

Słuchać opowieści o jednym z najciekawszych postaci podróżniku – Tonym Haliku. Który nie znał granic. Którego syn Ozana – urodził się podczas jednej z dłuższych podróży. Który tak niesamowicie, kwieciście opowiadał i dzielił się wraz z żoną Elżbietą Dzikowską światem, odkrywaniem, kulturą. Miał pewną misję, byśmy zasiadali i oglądali z wypiekami na twarzy ich odkrycia w programie „Pieprz i Wanilia”. Niezwykła postać!

Aleksandra Ruta

#małekilometry#vilcabamba #ludzie #greatpeople#elżbietadzikowska #peru #polska#wyspaksiężyca #aleksandraruta #180000#tonyhaliktubylem #dedykacja #autorki#marzeniasięspełnia

WIOSNA  2017 – więc ruszamy na szlaki:

Zapraszamy na nasze WIOSENNE wycieczki :))))

Sprzedaż naszych wypraw rozpoczynamy już od 30 marca 🙂

=>> Termin:  9 kwietnia 2017 (niedziela) „Śladami Ptasiej Wisły” – Wyprawę rozpoczniemy bardzo rano, dzieci mogą uczestniczyć z rodzicami lub jeśli Wy rodzice chcecie przygotowywać się do świąt, weźmiemy dzieci pod opiekę. Dzieci w wieku 7-12 lat. Będą zagadki, szukanie, tropienie i zabawa. Wyprawę poprowadzi Radosław Potrac 🙂

=>> Termin:  13 maja 2017 (sobota) „Na tropach Wiosny” – wycieczka dla dzieci do Kampinoskiego Parku Narodowego. Przejazd busem. Wybierzemy się na nową trasę w okolice Granicy, w poszukiwaniu pory roku! Będziemy tropić pod okiem zaprzyjaźnionego przewodnika z KPN – Mariusza Morkowskiego!

=>> Termin:  27 maja 2017 (sobota) „Kobieta naturalna”- wycieczka dedykowana dla pań, dla mam, przyszłych mam, które chcą pobyć chwil parę w lesie, w naturalnym otoczeniu, pełnym witaminy N. Wymaganiem będzie wzięcie dobrego humoru, wygodnych butów i wyłączenie telefonu 🙂 Wyprawę poprowadzi Aleksandra Ruta:)

=>> Termin:  10 czerwca 2017 (sobota) „Powitanie Lata Na Kajakach” – impreza aktywna dla dzieci i rodziców. Pod okiem ratownika, płyniemy po raz trzeci po Narwi. A potem plażing, smażing i zabawa na plaży. Ognisko i pyszne ciacho domowe z kawą w zestawie.

Szczegóły wkrótce 🙂

Zapraszamy!

Szanowni Państwo 🙂

Dziękujemy za zapisy dzieci!

Mamy ostatnie wolne miejsca na nasze kolonie – zachęcamy do zapisów 🙂

I turnus: 2-8 sierpnia – Małe Tuptanie i Przygód Szukanie – OSTATNIE WOLNE MIEJSCA!
II turnus:  8-14 sierpnia – Małe Tuptanie i Przygód Szukanie – SĄ WOLNE MIEJSCA 🙂
III turnus:  16-25 sierpnia – Mała Tajemnicza Jura – LISTA REZERWOWA – prosimy o kontakt!

Zapraszamy do kontaktu 🙂

Szanowni Państwo 🙂

Dziękujemy za zapisy dzieci!

Mamy ostatnie wolne miejsca na nasze kolonie – zachęcamy do zapisów 🙂

I turnus: 2-8 sierpnia – Małe Tuptanie i Przygód Szukanie – OSTATNIE WOLNE MIEJSCA!
II turnus:  8-14 sierpnia – Małe Tuptanie i Przygód Szukanie – SĄ WOLNE MIEJSCA 🙂
III turnus:  16-25 sierpnia – Mała Tajemnicza Jura –  OSTATNIE WOLNE MIEJSCA!

Zapraszamy do kontaktu 🙂

Zimową porą gdzieś nas wywiało   by szukać nowych pomysłów dla dzieci. Pojechaliśmy pod Warszawę, by szukać nowych pomysłów, miejsc. By pooglądać Narew zimową krą skutą. By porozmawiać z właścicielami o rozwoju ich placówki. Czas pokaże czy tam wrócimy z naszymi pomysłami, zmianami. Tyle się wokół dzieje – że trzeba wybierać te rzeczy, które są wartościowe i rozwijają dzieci w naturze! I my się rozwijamy. Dlatego poszukujemy nowych miejsc – wtedy jest to ekscytujące i pełne energii 🙂

Na zdjęciu:

Aleksandra Ruta – pomysłodawczyni i właściciel Małych Kilometrów oraz

Radosław Potrac – kierownik dydaktyczny i twórca programów 🙂

Kwiczoł. Ostatnio spotkany na spacerze :0) Powiem Wam, piękny ptak. Dłuższą chwilę się sobie przyglądaliśmy. O tyle niezwykły, bo rzadko widziany. Podlega ochronie gatunkowej w Polsce. Upierzenie fascynujące. Zajadał owoce. Ostatnio widzieliśmy wielkie stado ptaków w okolicy, stawiałam, że to kwiczoły. Może się nie myliłam. A z nim – wolałam patrzeć niż próbować jemu foto zrobić 🙂 stąd fotografia i więcej zobaczcie tutaj: http://www.ptakipolski.pl/kwiczol/